Strona 1 z 2 ▶
Jaka jest historia łóżka?
Bez wątpienia łóżko to jeden z najważniejszych mebli w każdym domu. Na łóżku śpimy, czytamy i odpoczywamy. Mało kto zastanawia się jednak, jak długą drogę przeszło, by przyjąć taką formę, jaką ma dzisiaj.
Wszystko zaczęło się od ubitej ziemi, później była deska, a na końcu materac i łóżko wodne – tak w telegraficznym skrócie wygląda historia łóżka. Dokładne określenie momentu powstania tego cudownego mebla nie jest do końca możliwe. Możemy jednak przedstawić fakty z jego „życia”, które każdy łóżkowy amator powinien znać.
Zobacz także: Jak kiedyś wyglądały sypialnie a jak wyglądają dziś?
Na początku było...
Zanim stało się niezbędnym elementem alkowy, człowiek musiał zadowolić się jego ciągle niedoskonałymi namiastkami:
- Okres neolitu to prawdopodobnie moment, gdy pojawiły się pierwsze, do tego bardzo prymitywne łóżka. Egipcjanie spali na palmowych liściach rozłożonych w rogu pokoju. Ta wątpliwa przyjemność ominęła faraona Tutenhamona, który zażyczył sobie łoże wykonane z drzewa hebanowego i złota, zawieszone na niewielkiej wysokości nad podłożem;
- Na szczęście dla niego (i dla nas) nadszedł czas Imperium Rzymskiego i niezwykła pomysłowość starożytnych Rzymian. Jako pierwsi wymyślili materac, początkowo wypychano go trzciną, słomą, wełną lub pierzem. Każde łóżko, które posiadało materac, animuszu dodawały ozdoby wykonane ze złota bądź brązu;
- Rzymianie nie zadowolili się laurami za stworzenie materaca i poszli o krok dalej. Skonstruowali pierwsze w historii ludzkości łóżko wodne. Ochotnik kładł się do kołyski z ciepłą wodą, pozostawał tam do momentu, gdy stawał się senny. Następnie przenoszono go do drugiej, wyściełanej materacem, gdzie kołysano go do snu;
- Renesans nie byłby sobą, gdy jeszcze nie udoskonalił nowego wynalazku, a mianowicie materaca. Choć jego wypełnienie nie uległo zmianie (nadal składała się na nie słoma lub pierze), zmieniło się to, co je okalało, sztywny i nieprzyjemny w dotyku materiał zastąpił jedwab bądź aksamit.
Potrzebujesz więcej informacji? Zapisz się na bezpłatny newsletter
Podobne artykuły: | Polecamy: |



